Cóż można napisać na dobry początek? Że się cieszę jak jasna cholera i jak jasna cholera się boję? Że to, jeśli wszystko pójdzie dobrze, będzie "wyprawa życia"? Że jeszcze nigdy nie zamierzałem tak bardzo oddalić się od swojskiej ziemi, od ludzi których kocham, od oswajanej przez lata codzienności?
To wszystko prawda. I znacznie więcej.
A więc lecę, lecimy. Do Ameryki, na zachodnie wybrzeże. California, Nevada, Arizona, Utah: CA NV AZ UT. Chociaż adres bloga wyjaśniłem tym pierwszym wpisem.
Co będziemy robić? Jechać i zwiedzać, a ci którym zdrowie pozwoli podniosą swoje umiejętności w aikido. Czyli pewnie nie ja, bo dopadły mnie problemy z kręgosłupem. Jednak jestem w dobrych rękach (na to jak na razie wygląda) i przynajmniej ruszać będę się swobodnie w czasie wyprawy. Oby.
Nie będę się tu zbytnio rozpisywać przed podróżą. Mam nadzieję korzystać na miejscu z dobrodziejstw wifi w hotelach i wrzucać tu relacje na gorąco.
No to już nie trzymam was w niepewności i oto mapka z planem podróży.

Vivaaaaaaaa Las Vegas!
OdpowiedzUsuńCzekam, czekam, czekam...
OdpowiedzUsuń